Ciekawi mnie, kiedy przeważnie czytacie nowe wpisy z blogów w swoich czytnikach RSS? Kluczowe słowa - kiedy, czyli pora dnia, najlepiej godzina i czytacie, nie chodzi mi jedynie o przeglądanie nagłówków, a o poświęcenie na dokładne przeczytanie wszystkich postów dłuższej chwili.

Jeżeli chodzi o mnie, to codziennie czytam feedy około ósmej wieczorem, a jeżeli mam dzień wolny, to dorzucam jeszcze poranną porcyjkę zaraz po śniadaniu, czyli gdzieś koło dziewiątej. Jednak do czytnika zaglądam przez cały dzień o różnych porach, przeskakuję po tytułach, a jeżeli coś wyda mi się po nich (albo wstępie) ciekawego, to, gdy mam więcej czasu, czytam od razu. Jeżeli nie - oznaczam gwiazdką (Google Reader FTW!) i później.

A jak jest z Wami?


Często mam potrzebę utrwalić jakieś słowa lub myśli lepiej niż we swojej własnej głowie - jestem troszeczkę zapominalski. Chociaż nie, inaczej: z reguły pamiętam rzeczy, których w ogóle nie potrzebuję. Chodzenie cały czas z notatnikiem przy sobie nie wydaje mi się bardzo komfortową opcją, dlatego postanowiłem poszukać jakiegoś innego rozwiązania. Warunki to możliwość dzielenia się notatkami ze znajomymi i wysyłanie wpisów smsem. Mało, prawda? Niekoniecznie, bo całkowicie odpowiadającego mi serwisu nie znalazłem, a notatniki Google, czy Zoho odpadły już w przedbiegach.

Najpierw zamierzałem trochę inaczej wykorzystać mikroblogi, czyli Blipa i Twittera. Ten pierwszy spełnia prawie wszystkie warunki (i jest polski!), ale ma jedną wykluczającą go wadę - wpisy są dostępne dla wszystkich, a nie tylko dla moich znajomych, w dodatku pokazują się na publicznej bliposferze. Twitter odpadł przez to, że raczej nie nakłoniłbym nietechnicznych znajomych do używania go, no i ceny smsów są z tego, co pamiętam dość wysokie.

A potem przypomniałem sobie o Evernote, aplikacji (nie tylko webowej, są też wersje na Windows Mobile i desktopy) właśnie do przechowywania notatek. Na początku ją skreśliłem, bo nie miała ani smsów, ani dzielenia notatek ze znajomymi, ale postanowiłem przyjrzeć się jej dokładniej. "Evernote for Java ME phones" jest ciągle "Coming soon", ale web app udostępnia specjalny e-mail, na który można wysyłać notatki. (podany jest w zakładce Settings). O, to chyba zrekompensuje brak smsów.

Pisałem, że Evernote nie ma udostępniania notatek znajomych? Otóż... myliłem się! Po przejrzeniu pomocy okazało się, że to wszystko można zrobić w ustawieniach danego folderu. Tutaj macie dowód - testowy folder z dwoma cytatami. ;) No, dobra, Evernote spełnia więc moje dwa wymagania - nie całkiem tak, jakbym chciał, ale daje radę. Dzięki niemu możemy w dziczy wysyłać na szybko notatki i spostrzeżenia, w domu, przy aplikacji desktopowej, je poprawiać i uzupełniać, a strona WWW umożliwia podzielenie się nimi ze znajomymi. I tak oto wpis, który miał być narzekaniem na brak fajnych notatników online, przerodził się w opis najfajniejszego z nich.

Jeżeli Wy także macie problemy z pamięcią ;), potrzebujecie notować niektóre rzeczy i chcecie spróbować Evernote, mam dla Was 20 zaproszeń do tego serwisu.


Na początek informacja z kategorii lans - udzieliłem wywiadu Pawłowi Opydo, autorowi bloga Techkultura. :) Okej, teraz możecie cieszyć się wpisem.

Moim odwiecznym blogowym problemem była kwestia, gdzie przechowywać obrazki i zdjęcia do wpisów. Na początku trzymałem je na swoim serwerze, ale przy przenosinach niestety utraciłem je wszystkie (trochę także przez własną głupotę). Potem zacząłem używać Flickra, ale na nim powinno się umieszczać raczej fotki, a nie screeny...

Moją bolączkę rozwiązało Scrnshots, czyli sieć społeczna do dzielenia się screenshotami. Testuję od kilku dni, jestem zadowolony - wygląda fajnie, a nawet lepiej, niż fajnie, i działa fajnie - wszystkie przydatne opcje są, żadnego przeładowania. Nawet - pewnie póki co - limitów nie ma! Mogę się przyczepić tylko czterech rzeczy.

  1. Dla gościa i użytkownika strona główna jest taka sama. O wiele lepiej by było, gdyby ten drugi widział tam stronę myScrnShots.

  2. Zamiast moich screenshotów na myScrnShots mogłyby się pokazywać screenshoty moich znajomych, a nie moje. A domyślnie zamiast mojej aktywności - gdzie dodałem komcia, co zaznaczyłem jako ulubione - lepsza by była innych aktywność "na mnie".

  3. I dlaczego tylko pięć ostatnich działań - i moich, i na mnie - jest pokazywanych?

  4. Nie ma wyszukiwarki. Ale da się bez niej przeżyć.

Mimo tych kilku niedociągnięć, ScrnShots to bardzo fajna aplikacja - dzięki niej mogę wreszcie odciążyć Flickra od zrzutów ekranu. Jeżeli się już skusicie (od niedawna nie wymaga zaproszenia), nie zapomnijcie dodać mnie do znajomych. ;)


« Poprzednie