W którą stronę zmierza blip?
07 kwietnia 2008Trzy miesiące temu blip, jeden z najpopularniejszych serwisów mikroblogowych w Polsce, umożliwił dodawanie obrazków do poszczególnych wpisów, potem wprowadził tagi, pomysł, który przyjął się na nim dzięki blipcastowi, a od dawna, jeżeli nie od samego początku, pozwala na wklejanie youtubowych filmików. Dodatkowo od wczoraj jego użytkownicy mogą zmieniać i stylować swoje bliplogi pod prawie każdym każdym względem.
Czy więc blip dalej jest serwisem mikroblogowym, czy może już trzeba go zaliczać do kategorii miniblogów? Przecież można już go funkcjonalnie porównać z Tumblrem, chociaż ciągle ten drugi wypada lepiej. I czy jest to planowany od początku rozwój, czy może blogowanie w stylu mikro w Polsce się nie przyjęło tak rewelacyjnie i trzeba było szukać innych środków na zwabienie użytkowników? I czy następnym krokiem będzie dodanie animowanych emotikon? Nie, wróćmy lepiej do poprzedniego wątku.
Właściwie, to taka hybryda Twittera z Tumblrem może wypalić, bo będzie podobna do tak, hahahah, wyśmiewanych przez nas blogasków, których autorki (autorzy) wrzucają co jakiś czas do nich jakiś krótki tekst, konkurs, cytat, czy obrazek. Cóż, trzeba się z tym pogodzić: nikt, prócz twórców, nie będzie utrzymywał blipa tylko dla garstki blogerów, geeków i wszystkich innych pro internautów (chyba, że GG ma ukryty i niezrozumiały dla nas powód). A bez tych wszystkich jelonków nie widać na pierwszy rzut oka żadnego efektywnego sposobu zarabiania. Dobrze skomentował to Maciek z odpowiedz.pl na Antywebie:
W ogóle mam wrażenie jakby projekt blipa był prowadzony w bardzo specyficzny sposób (obecnie widzę bardzo wąską grupę docelową tego serwisu). Najaktywniejszym użytkownikiem jest twórca serwisu, całość kierowana jest raczej nie dla mas. Ciekawe jak to wygląda z biznesowego pktu widzenia. Bo jeśli nie angażujemy dużej liczby użytkowników to na reklamie raczej się nie zarobi. Więc płatne dostępy lub dodatkowo sprzedawane usługi? W jaki sposób ma się to zwrócić gadulcowi?
Też jestem tego ciekawy. I mam nadzieję, że sposób się znajdzie, bo blipa lubię. Mam na nim przecież konto, które postanowiłem przekształcić w tumbleloga z domieszką relacji meczowych. Ej, czy nie o tym właśnie pisałem?
PS.: nie czytajcie Mikroplotka. Jeszcze nie zdążyłem tam napisać żadnego tekstu, żenua.





