ninaque logo

Jak możecie już zobaczyć, udało mi się skończyć kolejny, trzeci już, design ninaque. Miałem go dodać w prezencie na drugie urodziny, ale niestety, nie mogłem znaleźć żadnej inspiracji. Aż do dzisiaj.

Szaty te powstawały są efektem prac całego dzisiejszego dnia. Chociaż szablon miałem przygotowany już wcześniej - wystarczyło trochę rzeczy dodać, trochę usunąć, kilka pokolorować (postawiłem na wiosenne kolory, chociaż samej wiosny za bardzo nie widać) i gotowe! :) Myślę, że w ciągu trochę jeszcze się zmieni - po Waszych sugestiach w komentarzach.

Huh, czas odpocząć.


Wraz z Pawłem Opydo, Pawłem Lipcem, Dominikiem Kaznowskim, Mateskym, Lan Pham, oraz Adamem Klimowskim uczestniczę w akcji społecznej bloggerów "Fair play. Free Tibet", która ma na celu pokazać nasz sprzeciw przeciwko sytuacji w Tybecie.

Jeżeli tak, jak my, chcecie przeciwstawić się temu, co się tam dzieje, wstawiajcie na swoje blogi bannery lub specjalne wstążki. Niech Tybet nie zostanie sam!

Fair play. Free Tibet.


W komentarzu do poprzedniego wpisu Radek zaproponował, bym dowiódł, dlaczego Jogger jest super, cool i inne takie. Poniżej znajdziecie moje cztery argumenty przemawiające za Joggerem w tytułowej walce z innymi platformami.

Społeczność

Jednym z ważniejszych argumentów za Joggerem, o ile nie najważniejszym, jest fakt, że jego użytkownicy starają się trzymać poziom i dzięki temu zawsze można znaleźć tutaj dyskusję, która nas zainteresuje. Albo flejma, szczególnie jeżeli dyskusja owa tyczy się tematów politycznych lub wojenek typu Apple vs Microsoft.

Jest tak, ponieważ nieodłączną częścią Joggera jest protokół Jabber, który znają ci bardziej obyci użytkownicy Internetu. Na razie nie zanosi się na żadne zmiany w tej kwestii, więc Jogger również będzie dalej wolny od notek typu „jest mi tak źle na świecie, nikt mnie nie rozumie, muszę chodzić do tej głupiej szkoły, więc idę popłakać w podusię, póki jeszcze i jej mi nie zabrali”.

Promocja

Kolejnym plusem Joggera jest możliwość łatwej promocji swojego bloga na stronie głównej całej platformy. Na własnym WordPressie trzeba o wiele ciężej harować, by zyskać czytelników, a na większych platformach blogowych, takich jak na przykład blox, blogów jest o wiele więcej i o też trudniej jest się przebić.

To ważne, szczególnie dla nowych bloggerów, ponieważ zapobiega zniechęceniu i żalom typu „nikt mnie nie czyta, kończę z tym”. No i kto właściwie nie chciałby zobaczyć pod pierwszą notką dziesięciu komentarzy, w których każdy wita go w nowej społeczności? Ten argument jest tak właściwie częścią pierwszego, ale jest na tyle ważny, że zdecydowałem się przedstawić go osobno.

Bot jabberowy

Dzięki niemu wiem o nowych komentarzach i notkach praktycznie najszybciej jak się da, czyli zaraz po ich opublikowaniu. Pa pa, cocoment i co.mments, tutaj nie jesteście mi potrzebne! Przez bota mogę także łatwo dodawać na mojego joggera wpisy, a także komentować notki innych.

Kontrola nad blogiem

Jogger pozwala na modyfikację szablonu bloga pod praktycznie każdym względem – jedynie zamiast kodu PHP, mamy joggerowe tagi. Możemy także dodawać strony statyczne, typu „O autorze”, „O blogu”, „Kontakt” i tak dalej. Dla użytkowników WP to pewnie żaden argument, bo oni mogą edytować u siebie dosłownie wszystko, o ile się na tym znają, oczywiście. Tymczasem, na innych platformach blogowych takie opcje są ograniczane, lub w ogóle niedostępne.

Podsumowując

Jogger jest darmowy (no, prawie, przy rejestracji trzeba 3 złote na serwer zapłacić. Ale ja nie płaciłem, dla mnie jest darmowy! ;)), łatwy w obsłudze, oraz ma przyjazną społeczność. Czego można chcieć więcej od platformy blogowej? No cóż, przydałaby się opcja proponowania tematów na wpisy, albo pisania ich za bloggera, ale cóż, nikt nie jest doskonały.


Możemy, a w każdym razie ja mogę, świętować już drugie urodziny ninaque. 22 marca 2006 roku założyłem konto na Joggerze i rozpocząłem moją przygodę z blogowaniem.

Na początku był to typowy blog o internetowym wszystkim i komputerowym niczym. Właściwie, to dużo z tego okresu nie pamiętam – kojarzy mi się tylko jedna z najwcześniejszych notek, traktująca o onetowej Sympatii. Zastanawiałem się wtedy, czy należy ona do „trendu” Web 2.0, który był wyznawany przez wszystkich, także tych, którzy go słabo rozumieli. Tak, tu chodzi właśnie o mnie z tamtego okresu. ;) W każdym razie, każdy musi od czegoś zacząć.

Potem gościłem trochę na Jabbie, a następnie na własnym WordPressie – co z pewnym wstydem przyznaję i czego bardzo żałuję, bo do tej pory nie spotkałem tak fajnego miejsca w sieci, jak Jogger (chociaż, Twitterowi już bardzo niewiele do niego brakuje). Dlatego wróciłem tutaj w czerwcu 2007 roku i szybko się stąd nie wyniosę, o nie. :)

Teraz czas na trochę statystyk. Od lata zeszłego roku napisałem 52 wpisów, a Wy dodaliście do nich aż 525 komentarzy, co daje średnią 10 komentarzy na notkę. Na Joggerze subskrybuje mnie 10 użytkowników, a przez feedy RSS około 100 (chociaż w tej chwili FeedBurner pokazuje 87). Od kilku miesięcy liczba odwiedzin ninaque ciągle wzrasta – świadczy o tym rekordowy luty, w którym odwiedziło mnie około 5000 osób, czyli średnio 171 na dzień. No cóż, do Antywebu mi wprawdzie jeszcze trochę brakuje, ale będę starał się go dogonić.

Chciałbym także podziękować wszystkim czytelnikom i komentatorom. Dzięki Wam dyskusje pod wpisami często były ciekawsze, niż one same. Mam tylko nadzieję, że następny rok będzie jeszcze bardziej obfity. Chociaż to już zależy od tego, czy nie będę się lenił, a pracował nad poziomem bloga. :)


Od jakiegoś czasu możemy obserwować rozkwit mody na serwisy lifestreamingowe - zarówno w Polsce, jak i na całym świecie. Mimo tego, że udostępnianie tak wielu informacji o sobie może być potencjalnie niebezpieczne przekonuje się do nich coraz więcej osób. W Polsce nurt ten reprezentują dwie aplikacje - Flaker i Dashboard, którego jestem współautorem. Z zagranicznych jednym tchem mogę wyrecytować takie strony, jak Plaxo Pulse, Lifestrea.ms, Onaswarm, FriendFeed, a częściowo Jaiku i Tumblr. O wiele dłuższą listę możecie przeczytać na blogu ReadWriteWeb.

Czy jednak któryś z tych serwisów ma szansę na taki sukces i popularność jak Facebook, czy Twitter? Taki lifestream jest na prawdę bardzo przydatny i użyteczny, ale tylko dla użytkowników, którzy mają wiele kont na różnych serwisach. Tymczasem przeciętny polski internauta ma profil jedynie na Naszej-Klasie i, jeżeli ma mniej niż dwadzieścia pięć lat, Gronie lub Fotce, więc nie potrzebuje źródła aktywności, bo wszystko ma w zasięgu wirtualnej ręki. A tych bardziej zaawansowanych userów jest po prostu za mało, by lifestreaming mogł się, przynajmniej u nas, przyjąć. Dlatego myślę, że killer-appem 2008 roku będzie coś zupełnie innego.

Inną sprawą jest fakt, że póki co większość z tych serwisów jest typu "zarejestruj się - uzupełnij profil - zapomij". Chyba każdy z nich myśli jednak nad sposobem na zatrzymanie użytkowików - lub nawet już go dodaje, tak jak Dashboard. ;) Z oczywistych powodów go tutaj nie zdradzę, ale chyba Wam się spodoba.


« Poprzednie