Wygląda na to, że właśnie napisałem drugi wpis w tym miesiącu. Sam się sobie dziwię. Przez cały ostatni rok było z ninaque raczej krucho - paradoksalnie im dalej zagłębialiście się w las, Moi Drodzy Czytelnicy, tym mniej mogliście znaleźć tutaj drzew. Wystarczy powiedzieć, że w 2008 - na cztery lata przed Apokalipsą! - napisałem tylko dwadzieścia dziewięć notek. Radek ogłosił w komentarzu pod ostatnim wpisem, że slowblogging rządzi i pewnie ma rację - w końcu każdy ją ma. Ale w grudniu okazało się, że las wycięto, że zamiast mądrego, przemyślanego slowbloggingu uprawiam raczej egzotyczny nonblogging.
I została tylko szara naga jama. Szaranagajama. A w niej...
A potem wypuściłem na wolność jedną jaskółkę. Wy odwdzięczyliście się aż dwudziestoma dwoma. Ktoś to nadal czyta, pomyślałem, muszę częściej pisać. Muszę. Częściej. Pisać. A że pojawił się powód, a nawet dwa powody, to dlaczemu by z nich nie skorzystać?
(...)
Huh, okej, nareszcie koniec wstępu. Zawsze mam te same problemy z pisaniem początków - czy początkiem pisania - ponieważ płodzenie tekstów w stylu "Cenega wystartowała z reklamami swojej nowej wyprzedaży" wydaje mi się strasznie sztywne. I nudne. Ale przecież blogi to nie książki, wszyscy czytamy je dla postaci ich autorów, a nie treści, które ze sobą niosą, więc ważne jest, żeby autor A poinformował o nowym startupie, a następnie autor N go zjechał od butów, aż po kapelusz. Niech żyją nudne wstępy, niech żyją, huuura! Wierzcie mi, wiem, co mówię, w końcu sam kiedyś tak zaczynałem większość postów. Jeżeli nie wszystkie.
Skoro więc nudny wstęp mamy już ostatecznie za sobą, to możemy przejść do równie nudnej treści dalszej, w której okazuje się, że niedawno Cenega faktycznie wystartowała z kampanijką reklamującą noworoczną Gorącą Wyprzedaż, a raczej Wyprz. W zimie - gorącą, tak. Jest niedawno zrecenzowany Fallout 3, jest nowa, jeszcze bardziej kształtniejsza i pełniejsza Lara Croft - znaczy więcej opcji ma i grafikę lepszą, zboczuchy - w roli Tomb Raidera i jest również nowy Brothers in Arms, którego pierwszą część wspominam bardzo miło. Są nawet promujące całość filmiki w stylu Bollywoodu, ba, jest nawet blog zbierający je wszystkie do kupy.
I odpowiedzi są. Nawet moja wersja jest. Taka niedobra i świńska.
Nie, nikt mi nie zapłacił za ten wpis. Póki co.
PS.: ZNOWU MI SPADŁA LICZBA CZYLENIKÓW.